Ubiegły tydzień spędziłem we Włoszech. Gościnnie, wraz z trzema bardzo utalentowanymi, młodymi piłkarzami pojechałem do Mediolanu.
więcej »Trwa zgrupowanie reprezentacji Polski. Najpierw gramy z Finlandią, a potem z Serbią i Hiszpanią. Cieszę się, że odkąd Franciszek Smuda jest selekcjonerem, ja zawsze jestem powoływany. Nie czuję się jednak pupilkiem trenera, tylko staram się dziękować mu za zaufanie dobrą postawą.
więcej »Już dziś dwa arcyważne spotkania. Nasze z AFC Sunderland i przede wszystkim FC Liverpool z Chelsea Londyn. Można by rzec, że wszystko w rękach piłkarzy Liverpoolu, jednak i nas czeka trudne zadanie.
więcej »Ostatnio, wspólnie z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem, zostaliśmy zaproszeni do programu sportowego Telewizji Dolnośląskiej.
więcej »Za nami pierwsza kolejka Ekstraklasy. Największe wydarzenie to wygrana Legii z Cracovią. To wyraźny sygnał, że drużyna Jana Urbana zamierza walczyć o tytuł mistrza Polski.
więcej »Coraz mocniej przygotowuję się do walki o mistrzostwo świata IBF ze Słoweńcem Zaveckiem. Niestety, nie mogę rozpocząć sparingów i rozpisać zajęć, bo nie mamy jeszcze dokładnej daty walki. Ale cóż, z obozem Zavecka nie można się na razie skontaktować.
więcej »
Długo zastanawiałem się, od czego zacząć moje opowieści dla Czytelników Stawiam.com. Smęcić nie zamierzam, więc opowiem historię, która śmieszy mnie do dziś.
Był rok 1986, wrzesień. Jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu, dzień w którym wróciłem do Polski po wojażach w USA. Na lotnisku Okęcie byłem około godziny 16. Zaczęło się oczywiście od niezłych jaj. W starym baraczku na Okęciu czekało na mnie jakieś 30 osób. Niektórzy nawet nie mogli mnie rozpoznać. Do Podkowy Leśnej, gdzie mieszkaliśmy, jechaliśmy całym kordonem aut. Ja jechałem jako pierwszy w limuzynie o nazwie „Wartburg”. Było piekielnie gorąco, a za klimę robił taki mały wiatraczek. W pewnym momencie za zakrętem zobaczyliśmy, że środkiem drogi idzie pewien obywatel. Miał krok iście marynarski, odbijał się od krawężnika do krawężnika, jakby wiatr miał siłę co najmniej 10 w skali Beauforta. Od razu mi się skojarzyło to z Indiami, gdzie za nic w świecie nie wolno wyprzedzić świętej krowy. Wówczas po raz pierwszy sobie pomyślałem: „Kurczę, naprawdę jestem w Polsce”.
Myślicie, że to koniec przygód? Nic z tych rzeczy! Jedziemy sobie dalej i nagle jakaś babka zajechała drogę mojemu szwagrowi, Olkowi, najspokojniejszemu człowiekowi na świecie. Chwilę później moja opinia na temat Olka została poważnie nadszarpnięta. Szwagier puścił biednej kobiecie taką wiązanę, że zdębiałem! Kiedy spytałem go, dlaczego ją tak ochrzanił, Olek odparł: „Nie będzie mi swołocz drogi zajeżdżać”. Szok!
Kiedy dojechaliśmy do domu, rodzina już czekała z bankietem. Zresztą ja wówczas chyba z tydzień bankietowałem. Kiedy już wszystko się ustabilizowało, pożyczyłem od szwagra najnowsze Audi 100. Wózek marzenie. I pojechałem do Łodzi. Moim zdezelowanym maluchem byłem w stanie pokonać ten dystans w godzinę i 10 minut. Najnowszą „audicą” jechałem ponad trzy godziny! Dlaczego? Bo akurat żniwa były. Ciągle na drogę wyjeżdżały mi furmanki ze zbożem. Ja przyzwyczajony do bezkolizyjnych skrzyżowań w Stanach, co chwila byłem o krok od wypadku. Wreszcie musiałem się zatrzymać i chwilę odsapnąć. Gdybym nie musiał szybko być w Łodzi, pewnie położyłbym się gdzieś w sianie i obserwował piękne niebo. Albo lepiej: zakasał rękawy i pomógł żniwiarzom.
Wsiadłem jednak do samochodu i pojechałem. I wiecie co wtedy sobie pomyślałem? Że wreszcie jestem u siebie. W domu.
29-krotny reprezentant Polski, jeden z najlepszych skrzydłowych w historii polskiej piłki. W latach osiemdziesiątych występował w Stanach Zjednoczonych, gdzie był wielką gwiazdą. Twardy, uparty, bezkompromisowy. Taki jak na boisku.
I gdzie jesteście durnie?!
21 września 2010 godz. 01:03dobry tekst.. nie ma co owijać.. polscy piłkarze sa jak nasza liga.. mało profesjonalni, szkoda gadać.. jak po piewrszej kolejce slysze ze Bakero albo Skorża mają sie tłumaczyć z porażek, to gdzie tu długowafalowe budowanie drużyny, fakt ze porazki wzbudzją niepokój ale bez przesady
3 marca 2010 godz. 12:28I to jest prawdziwy Blog ! teksty bez owijania w bawełnę bez pucowania się i bez słodkiego pierdzenia ! ! BRAWO !
24 lutego 2010 godz. 10:42zgadzam sie w 100% Lewandowski nie ma szans obecnie w silnych ligach europejskich jest po prostu za wolny i za slaby technicznie a w premiership chlopak z taka postura na pewno by sobie nie poradził
pozdrowienia