Ubiegły tydzień spędziłem we Włoszech. Gościnnie, wraz z trzema bardzo utalentowanymi, młodymi piłkarzami pojechałem do Mediolanu.
więcej »Trwa zgrupowanie reprezentacji Polski. Najpierw gramy z Finlandią, a potem z Serbią i Hiszpanią. Cieszę się, że odkąd Franciszek Smuda jest selekcjonerem, ja zawsze jestem powoływany. Nie czuję się jednak pupilkiem trenera, tylko staram się dziękować mu za zaufanie dobrą postawą.
więcej »Już dziś dwa arcyważne spotkania. Nasze z AFC Sunderland i przede wszystkim FC Liverpool z Chelsea Londyn. Można by rzec, że wszystko w rękach piłkarzy Liverpoolu, jednak i nas czeka trudne zadanie.
więcej »Ostatnio, wspólnie z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem, zostaliśmy zaproszeni do programu sportowego Telewizji Dolnośląskiej.
więcej »Za nami pierwsza kolejka Ekstraklasy. Największe wydarzenie to wygrana Legii z Cracovią. To wyraźny sygnał, że drużyna Jana Urbana zamierza walczyć o tytuł mistrza Polski.
więcej »Coraz mocniej przygotowuję się do walki o mistrzostwo świata IBF ze Słoweńcem Zaveckiem. Niestety, nie mogę rozpocząć sparingów i rozpisać zajęć, bo nie mamy jeszcze dokładnej daty walki. Ale cóż, z obozem Zavecka nie można się na razie skontaktować.
więcej »
Jak słyszę, że piłkarze narzekają na mróz i ciężkie przygotowania do rundy wiosennej, to krew mnie zalewa. Panowie, teraz to tylko namiastka tego, jak kiedyś trzeba było się przygotowywać! Pamiętam jak to było u ś.p. Leszka Jezierskiego. Ćwiczyliśmy dwa razy dziennie. Rano morderczy trening na sali, a po południu biegi.
Zwykle biegało się 30 odcinków po 800 metrów. Czyli razem jakieś 24 kilometry. Nieważne, czy był śnieg, czy błoto. Pamiętam sytuację, jak jeden z testowanych kolegów nie wytrzymał, padł na śnieg i wymiotował. Asystent chciał nieszczęśnikowi pomóc, ale Jezierski wypalił: „Zostaw go, bo jeszcze ci dres obrzyga”. Na jego miejsce przyszli młodsi, silniejsi i dali radę. Swoją drogą ciekawe, jak nasze dzisiejsze „gwiazdy” wytrzymałyby takie obciążenia. Pewnie nie miałyby siły z lasu do hotelu wrócić.
No właśnie, dziś będzie trochę o naszych „kopaczach”. Oglądałem mecze turnieju o Puchar Króla. Ładnie rozjechaliśmy Tajlandię i Singapur, co?
Nie cieszmy się jednak zbytnio. Kelnerów to każdy może załatwić. Dobrze, że tacy Duńczycy przyjechali czwartą reprezentacją, bo przegralibyśmy jeszcze wyżej niż 1:3. Powiem wam szczerze, że jak patrzę na naszych piłkarzy, to mnie ogarnia przerażenie. To jest szrot, który kiedyś najwyżej w III lidze by mógł grać. Nie dość, że w piłkę grać nie potrafią, to jeszcze są nieprzygotowani fizycznie. Nic dziwnego, że szukamy Obraniaków i Boenischów, bo nasi są do niczego. Jak tak dalej pójdzie, to odkryjemy, że nawet Messi ma polskiego dziadka.
29-krotny reprezentant Polski, jeden z najlepszych skrzydłowych w historii polskiej piłki. W latach osiemdziesiątych występował w Stanach Zjednoczonych, gdzie był wielką gwiazdą. Twardy, uparty, bezkompromisowy. Taki jak na boisku.
I gdzie jesteście durnie?!
21 września 2010 godz. 01:03dobry tekst.. nie ma co owijać.. polscy piłkarze sa jak nasza liga.. mało profesjonalni, szkoda gadać.. jak po piewrszej kolejce slysze ze Bakero albo Skorża mają sie tłumaczyć z porażek, to gdzie tu długowafalowe budowanie drużyny, fakt ze porazki wzbudzją niepokój ale bez przesady
3 marca 2010 godz. 12:28I to jest prawdziwy Blog ! teksty bez owijania w bawełnę bez pucowania się i bez słodkiego pierdzenia ! ! BRAWO !
24 lutego 2010 godz. 10:42zgadzam sie w 100% Lewandowski nie ma szans obecnie w silnych ligach europejskich jest po prostu za wolny i za slaby technicznie a w premiership chlopak z taka postura na pewno by sobie nie poradził
pozdrowienia